Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pyszności. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pyszności. Pokaż wszystkie posty

Tort migdałowy według Candy



Czas świąt to na pewno świetny pretekst na zrobienie pysznego, słodkiego tortu! Pomimo tego, że staram się na co dzień eliminować cukier z mojej diety, podczas świąt Wielkanocy zrobiłam wyjątek. Ze względu na to, że to czas mazurków i słodkich ciast, pomyślałam, że idealną propozycją na ten czas będzie torcik Daim... może bardziej domowa jego wersja.
Jest słodki, kremowy, a co najważniejsze bezglutenowy! Tak, do jego przygotowanie nie potrzebujecie nawet grama mąki... co wchodzi w jego skład: jajka, cukier (ja użyłam trzcinowego, ale polecam zamienić go na ksylitol), migdały, masło i czekolada!

Do przygotowania spodów:
6 białek
200 g mielonych migdałów
200 g cukru trzcinowego
Ubijacie białka z cukrem na gładką masę, musi być na prawdę dobrze wyrobiona (jak na bezę). Po ubiciu delikatnie wieszacie ją z mielonymi migdałami. Moja migdały nie były mocno zmielone, co dodało struktury do bezowych spodów...
Pieczecie dwa spody w piekarniku z termo obiegiem 175 stopni/30 minut. Ja po upływie czasu wyłączyłam piekarnik, ale nie wyjmowałam spodów, pozwoliłam im wyschnąć.

Krem:
6 żółtek
100 g cukru
200 ml śmietany kremówki
2 łyżeczki cukru waniliowego, możecie zamienić na ekstrakt z wanilii
150 g masła
Żółtka, cukier i śmietanę kremówkę podgrzewacie w rondelku, cały czas mieszając doprowadzacie do zgęstnienia masy. Kiedy gęsta masa wystygnie ubijacie ją z miękkim masłem.

Przekładacie spodu kremem. Ja na górę posypałam migdały w płatkach i polałam wszystko mleczną czekoladą roztopioną z 100 ml śmietany kremówki. Oczywiście poczekajcie aż masa czekoladowa wystygnie.
Tort smakuję najlepiej na drugi dzień :-) Smacznego!


 



Pin-up'owy sernik z makiem na święta


Czy buszujecie czasami nocą w lodówce? Mi czasami się to zdarza, szczególnie jeśli czeka tam na mnie coś pysznego. Do takich kuszących rzeczy należy na pewno sernik. Tym razem zrobiłam jego ciut inną, pin-up'ową wersję. Zdecydowałam się dodać bitą śmietanę i pyszny wiśniowy sos, który zamieni w poezję nawet najnudniejszy deser! Sernik był świetnym pretekstem do użycia mojego ukochanego miksera Kitchen Aid. Dzięki niemu, w kuchni, czuję się jak gospodyni w latach pięćdziesiątych! 
Przepis możecie wypróbować podczas nadchodzących świąt. Dodatek maku sprawia, że smakiem nawiązuje on do makowca, tak powszechnego w Polsce na świątecznym stole.

Tu przepis:
700 g twarogu, ja użyłam President
4 jaja
2 łyżki mąki pszennej
150 g cukru pudru
wanilia, ekstrakt lub miąższ
4 łyżki masy makowej z bakaliami
mrożone wiśnie

Ser miksujemy z jajkami. Polecam oddzielenie żółtek i ubicie białek przed zwieszaniem z masą. Dodajemy mąkę, cukier, ekstrakt oraz mak. Nie miksujemy zbyt długo aby masa nie stała się zbita. Przekładamy do formy. Na górze układamy mrożone wiśnie. Pieczemy w 180 stopniach przez 1h i 20 minut. Po upływie czasu wyłączamy piekarnik i uchylamy drzwiczki. Nie wyciągamy sernika do ostudzenia piekarnika, aby nie opadł.
Kiedy spód sernikowy będzie już chłodny ubijamy śmietanę 30% (dodałam 2 łyżki cukru pudru) i rozprowadzamy ją na cieście. Na bitą śmietanę nakładamy sos wiśniowy. Szybki sposób jego przygotowania wygląda następująco:
1 kg mrożonych wiśni zasypujemy trzema łyżkami brązowego cukru, zostawiamy do rozmrożenia. Gotujemy z 5 łyżkami wiśniówki. Na koniec zagęszczamy sos dwoma łyżeczkami skrobi ziemniaczanej. Pamiętajcie aby skrobię rozpuścić najpierw w małej ilości zimnej wody. Unikniecie grudek.

Smacznego!

Przepis na sernikowy spód zaczerpnęłam z bloga White Plate, który zawsze mnie inspiruje.













"Ugotowani" z Pin Up Candy!

Jeśli macie ochotę dowiedzieć się o mnie czegoś więcej oraz zobaczyć jak gotuję... oglądajcie program TVN "Ugotowani" już w najbliższą niedzielę, 16.09.2012, o godzinie 18:00!

Co, z kim i w jakich smakach owiane jest tajemnicą, więc na razie cicho-sza!

Tu zapowiedź serii

Tu zapowiedź odcinka


foto: Przemek Borys w Pink Flamingo

Pierniczki od Candy i niespodziewane prezenty

Wszystkim czytelnikom życzę Wesołych Świąt i samych słodkości. Dziś pierniczki ode mnie.





Rano, zaskoczył mnie pan kurier przynosząc niespodziewany prezent od sklepu Nylony.pl. Piękny pas do pończoch oraz intymny element kobiecej bielizny zajmą ważne miejsce w mojej szafie... Dziękuję bardzo!




Zapomniałabym o świątecznej lekturze...Zainteresował nie szczególnie rozdział 2 o rewii lat międzywojennych.

Kanelbullar - szwedzkie bułeczki z cynamonem




Składniki na ciasto:
  • 50g świeżych drożdży
  • ½ litra mleka "ciepłego na palec"
  • 150-200g niesolonego masła o pokojowej temperaturze
  • 80 g cukru
  • malutka łyżeczka soli (na złamanie smaku)
  • 1-2 łyżeczki mielonego lub utłuczonego w moździerzu kardamonu
  • 800 - 850 g pszennej mąki
Składniki na nadzienie:
  • 200-300g niesolonego masła o pokojowej temperaturze
  • 120 g cukru
  • 4-6 łyżek cynamonu
  • opcjonalnie masa marcepanowa (ja pominęłam)
Do posmarowania:
  • 2 jajka rozbełtane
  • kryształowy cukier (taki gruby)
  • opcjonalnie lukier (ja pominęłam)
Rozpuścić drożdże w mleku z roztopionym masłem, dodać cukier, sól, kardamon i prawie całą mąkę - na wyczucie... Wyrobić ciasto, aż się będzie błyszczało i będzie elastyczne. Zostawić do wyrośnięcia na około 30 - 60 minut.
Po wyrośnięciu delikatnie wyrobić, podzielić na dwie części, uformować w duże buły i dać im odpocząć minutkę lub dwie.
W międzyczasie wymieszać nadzienie.
Każdy kawałek ciasta rozwałkować na prostokąty z raczej prostymi brzegami (około 60X25 cm). Podnieść ciasto od czasu do czasu i podsypać mąką -nie będzie sie kleiło do stołu. Rozprowadzić nadzienie - po prostu posmarować każdy prostokąt tą cynamonową masą (im jej więcej tym lepsze buły). Każdy z rulonów podzielić na 30 kawałków - czyli jak zwiniemy z tej długiej strony to około 2cm każdy kawałek powinien mieć. Pozostawić buły do rośnięcia na około 30 minut. Można "macnąć" bułę, jak się ciasto szybko podnosi to wyrosło dostatecznie. Posmarować rozbełtanym jajem i posypać perłowym cukrem.

Przepis zaczerpnęłam ze strony: http://zpierwszegotloczenia.pl/przepisy/kanelbullar-szwedzkie-buleczki-cynamonowe/

Cointroversial - MargaDita i kuferek Dity von Teese

Szperając w internecie trafiłam na wspaniałą stronę z przepisami na drinki z Cointreau - likieru którego ambasadorem jest Dita von Teese...

Oficjalna strona Cointreau.

Polecam Wam serdecznie obejrzenie wspaniałych filmików, każdy promuje inny drink z dodatkiem Cointreau. W domu, z przyjaciółmi, postanowiłam wypróbować przepis na MargaDitę - Margaritę z likierem z płatków róż oraz chili... Drink jest mocny, ale jego smak na pewno przypadnie do gustu niejednej femme fatale!

Cointreau MargaDita
1.5 miarki Cointreau
1.5 miarki srebrnej Tequili
1 miarki świeżego soku z cytryny
1/2 miarki syropu różanego Monin
szczypta chili chipotle

Składniki wlewamy do shakera napełnionego lodem i potrząsamy. Drink najlepiej wykończyć żółtymi płatkami róż.

MargaDita Cointrea to uwodzicielski połączenie klasycznej Margarity z kwiatową pieszczotą wytrawności, zakończone pikantnym posmakiem.





przy przyrządzaniu drinka nie mogło zabraknąć Trufli!




Drugą częścią programu jest kuferek sygnowany przez Ditę von Teese. Oficjalnie na świecie jest 500 sztuk takich kuferków, z czego w Polsce tylko jeden!!! Miałam okazję zrobić mu zdjęcia na próbie występu Betty Q  dla szkoły tańca Oh Lala. Przepraszam za jakość zdjęć, były robione telefonem.


Powiedział Bartek, że dziś tłusty czwartek.








Bardzo dziękuję Retrostyl za wyróżnienie!!!

Grillowane ostrygi

Gdy zima za oknem, jedynym wyjściem na utrzymanie pozytywnego myślenia jest przywracanie letnich wspomnień. Jednym ze sposobów na przeniesienie się w ciepłe kraje jest upichcenie czegoś pysznego. Moim wyborem są grillowane ostrygi.

Mało kto wie, że ostrygi można podawać na kilka sposobów, nie koniecznie "na żywo". Najważniejsze aby ostrygi były świeże. Na szczęście w większości sklepów, z  owocami morza,świeżuteńkie ostrygi można kupić w każdy czwartek. Najlepiej zjeść je tego samego dnia, ale nic się nie stanie jeśli poleżą w lodówce do piątku. Ostrygi zawsze myjemy przed podaniem. Najlepiej założyć do tego gumowe rękawiczki i szorować muszle szczotką pod bieżącą, zimna wodą. Pozbędziemy się wtedy piasku i różnych morskich zanieczyszczeń. Ostrygi otwieramy. Może wydać się to ciężkie, ale już po kilku muszlach dojdziecie do wprawy. Zostawiamy głębszą część muszelki odcinając ostrygę. Wylewamy z niej wodę i zostawiamy samo mięsko. Po grillowaniu ostryga pości wystarczająco dużo pysznego soku. Do ułożenia ostryg stosujemy dwie tace z piekarnika, metalową oraz ruszt. Układamy ostrygi na kratkach rusztu tak, aby się nie poprzewracały.

W kubeczku mieszamy oliwę z oliwek, posiekany czosnek, posiekaną natkę pietruszki, sok z cytryny lub limonki oraz sól i pieprz do smaku. Ilość składników musimy dostosować do ilości ostryg. Ja do każdej wlewałam łyżkę marynaty. Wstawiamy do piekarnika nastawionego na program do grillowania na 160 stopni, na 15 minut.

przed


Jeszcze przed wyjęciem z piekarnika w domu zaczyna roznosić się przepiękny zapach nadmorskich knajpek serwujących owoce morza. Gorąco polecam, szczególnie w te zimne dni.

po


Podziękowania dla Nocti za pomoc w pichceniu i robieniu zdjęć.

Cytrynowe przyjemności

Chciałabym umilić Wam te zimowe dni i zaproponować znów coś na słodko. Ostatnio na jeden z babskich wieczorów przygotowałam babeczki cytrynowe według przepisu z mojego ulubionego, kulinarnego bloga Kwestia Smaku.



Babeczki smakowały i prezentowały się pięknie. Na drugi raz zdecydowałbym się na mniejsze foremki, ponieważ ciasto jest bardzo sycące. Dla lepszego efektu przystroiłam je cukrem pudrem i wstążkami ze skórki pomarańczy, podałam z łyżką śmietany.



Tu znajdziecie przepis.

P.S.
W sobotę szykuje się mały projekt burleskowy. Trzymajcie kciuki. Relacja wkrótce. 

Beza Pawłowej


Dziś coś na osłodzenie zimnego dnia. Jeden z moich ulubionych deserów, beza Pawłowej. Pieczenie bezy zawsze było moją piętą achillesową, ale w tym roku postanowiłam to zmienić. Od lipca ćwiczę na podstawie najprostszego przepisu jaki znalazła w sieci i teraz mogę powiedzieć, że wychodzi zawsze, choć nie zawsze tak samo :-).


Oto mój przepis:
Beza: 5 białek, szklanka cukru, łyżeczka mąki ziemniaczanej, łyżeczka octu.

Miksuję białka z cukrem na sztywną pianę. Im sztywniejsza tym beza będzie twardsza. Na koniec dodaję mąkę i ocet. Kilka razy zapomniałam dodawać i też była dobra :-). Na papierze do pieczenia formuję z ubitej piany okrąg. Musimy pamiętać, że beza podwoi swoją objętość. Wstawiam do nagrzanego do 150 stopni piekarnika na 1,5h, koniecznie beza musi stać na najniższym poziomie, włączam program grzania z góry i dołu z wiatrakiem.

Po upieczeniu wyłączam piekarnik i zostawiam bezę w środku do wystygnięcia na ok. 1-1,5h. Bardzo ważne jest, aby nie otwierać piekarnika, ponieważ beza opadnie.

Na wierzch bezy przygotowuję bitą śmietanę, najlepiej 36%, z cukrem waniliowym (własnym) i miąższem z laski wanilii. Kłącze jakie pozostaje po wydrążeniu wkładam do słoika z cukrem. W ten sposób mam zawsze w domu cukier waniliowy :-).

We względu na to, że beza jest deserem bardzo słodkim najlepiej użyć do przystrojenia trochę kwaskowe owoce. Truskawki są idealne, ale nie pytajcie ile zapłaciłam za 250g o tej porze roku. Próbowałam też malin i borówek amerykańskich. Polecam wszystkie.

Smacznego!