Kosmetyczne rewelacje


Czy znacie firmę kosmetyczna BeneFit? Ja ostatnio odkryłam kilka nowości kosmetycznych, z którymi nie rozstaję się na krok.

Ta amerykańska marka kosmetyków powstała dzięki bliźniaczkom Jean i Jane Ford, które chciały udowodnić, że kosmetyki nie zawsze muszą być "poważne". W 1976 roku założyły drogerię, która wyglądała jak cukiernia... Dziś firma prowadzona jest przez nowe pokolenie kobiet z rodziny Fordów. Dodam, że są to najbardziej pin up'owe kosmetyki jakie znam!! Na stronie firmy znajdziecie nawet tapety w tym stylu.






Największą rewelację jest róż do policzków w płynie Cha Cha Tint. Wygląda jak lakier do paznokci, jest wodoodporny i barwi policzki oraz usta. Używam go codziennie i jestem zachwycona. Jedynym mankamentem jest to, że rozprowadza się go opuszkami palców, przez co cały dzień chodzę z jednym zaróżowionym palcem. Ciężko w to uwierzyć, ale kosmetyk ten został stworzony z myślą o striptizerkach, które chciały przyciemnić swoje sutki!!!

Kolejnym kosmetykiem jest baza pod cienie do powiek Stay don't stray, na razie nie mogę napisać, że jest skuteczna. Kosmetyk zakupiłam na allegro i oczywiście mogło się zdarzyć, że trafiła mi się podróbka.

Zachwycona jestem korektorem Erase paste, który świetnie wygładza wszelkie nierówności i rozświetla cienie pod oczami.

Kredka do unoszenia brwi High Brow może wydać się zbędnym wydatkiem, ale od kiedy sama ją wypróbowałam muszę przyznać, że TO DZIAŁA!

Jeśli macie taka możliwość wypróbujcie koniecznie błyszczyk do ust Benetint, ma niewiarygodnie aksamitna konsystencję i przepięknie wygląda na ustach! 
 
Dodam, że opakowania kosmetyków BeneFit są stylizowana na retro. Można np. mieć puder ala płyta winylowa!


Robiąc zakupy nie mogłam odmówić sobie nabycia "Burleski" na DVD. Dziś seans!!

The Notebook/Pamiętnik

Historia pewnej miłości... tak zaczyna się większość recenzji tego wspaniałego filmu. Główne role zagrali w nim Rachel McAdams i nieziemsko magnetyczny Ryan Goslin. Ja w tym przypadku nie będę zbyt oryginalna, ten melodramat jest jedną z najpiękniejszych historii o miłości jaką zobaczyłam w hollywoodzkim filmie. Jest to przykład dla tych, którzy zaczynają dopiero kochać - aby zobaczyli jak trwałe może być uczucie i dla tych którzy stracili wiarę w piękno prawdziwej miłości - aby jak najszybciej wrócili do jej poszukiwania.

Akcja filmu toczy się w latach 40 XX wieku. Na ekranie możemy zobaczyć wspaniałe sukienki, przepiękne kapelusze... Dziewczyna z bogatej rodziny podczas wakacji poznaje ubogiego chłopaka, pracującego w tartaku. Tak zaczyna się ich wspólna historia, która po pierwszym okresie sielanki wystawiona zostaje na wiele prób. Nie myślcie jednak, że film to banał! Więcej nie napisze musicie obejrzeć go sami. 


Mogę się przyznać, że mniej więcej od połowy filmu nie przestawałam płakać, a po jego zakończeniu potrzebowałam chwili aby dojść do siebie. Mam nadzieję, że i mi uda się zestarzeć tak jak bohaterom filmu.

Johnnie dokąd idziesz?/Johnnie where do you go?

Nadrabiając zaległości zamieszczam zdjęcia z imprezy promocyjnej Johnniego Walkera. Była degustacja, była dyskusja i występy artystyczne (nie moje). Ja siedziałam i delektowałam się perfect serve, czyli sposobem podawania Johnniego Walker Blue Label. Następnym razem, jak będziecie pić whisky zjedzcie najpierw truskawkę z pieprzem...

Na nieformalne spotkanie na tarasie założyłam moje ulubione spodnie i koszulkę w stylu marynarskim. Czasami najprostsze pomysły są najlepsze.

Catching up I put the photos of Johnnie Walker promotion event. There was tasting, there was the discussion and artistic performances (not mine). I sat and enjoy myselve with the perfect serve, the way of serving a Johnnie Walker Blue Label. The next time you will drink whiskey eat first a strawberry with pepper ...

At an informal meeting on the terrace, I wore my favorite pants and sailor-style shirt. Sometimes the simplest ideas are the best.


spodnie - Zara, koszulka - H&M, buty - Ryłko





Trufla też brała udział: